Pan Leoś z ulicy Grójeckiej (odc. 8)

 


-Panie redaktorze! Panie redaktorze! Pan Leoś uśmiechnięty pomachał do 

 mnie ręką wychodząc z baru mlecznego ‘Biedronka’ przy ul. Grójeckiej.

-Dzień dobry panie Leosiu! Jak zwykle ucieszyłem się widząc starego

  znajomego.

- Panie redaktorze, a wiesz pan co?

- Co takiego panie Leosiu?

- A żem zauważył, że imć Tusk – dumny wnuczek swojego dziadka - coraz

  bardziej jakby z nerw wychodzi!

- Jak to?

- No bo co go widzę w telewizorze, to ma oczka rozbiegane, zaciśnięte pięści,

  usta wąskie i zacięte, rękami macha jak te wszystkie swoje fantasmagorie

  opowiada, podryguje jakby go od spodu ktoś przypalał,no panie redaktorze!

  I ten wzrok błędny, nieprzytomny.

- Co pan powie? Ja też to zauważyłem…

- No bo wiesz pan, panie redaktorze, obiecał tej Ursuli Vonder...jak jej tam

  dalej, że jak wygra wybory, to wróci do Brukseli jako premier. A tu- nikt

  go  nie słucha, nikt z nim nie chce współpracować, razem w koalicji iść do

  wyborów, głupoty coraz większe paple, ludzie się z niego już w całym

  internecie śmieją, a i kłamie jak najęty. Bo i jest ten diabeł, jak nic - najęty!

  W Brukseli go najęli. Żeby tu do nas wrócił i bruździł, taki to owaki psuj i

  łajza jedna!

- Panie Leosiu – ludzie już się na nim poznali, on…

- Tak, tak! On już ledwie zipie biedaczyna jedna i się coraz bardziej

   kompromituje. I jeszcze coś panu powiem panie redaktorze.

- Co takiego?

- A wiesz pan jak mnie babcia wołała na obiad przez okno, gdym się bawił na

  na  podwórku jako brzdąc małoletni?

- Jak panie Leosiu?

- PO POLSKU!

 

                                   Pana Leosia wysłuchał Andrzej Jegliński

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

POLSKI CMENTARZ WOJENNY NA MONTE CASSINO

Morsowanie w Parku Szczęśliwickim

Uśmiech Tuska